Aktualności

Depresja, śmierć ojca, autyzm siostrzeńca. Życie nie oszczędza jednej z gwiazd KMŚ

Matthew Anderson odgrywa bardzo ważną rolę w rosyjskim Zenicie Kazań – jednym z faworytów do zwycięstwa w klubowym mundialu. Amerykanin został dotkliwie doświadczony przez los. Nie poddał się, walczy.

  • Musiał zawiesić karierę z powodu depresji. „To mnie przerosło”
  • „Kocham mojego siostrzeńca. Robię wszystko, by okazać wsparcie jemu oraz wszystkim dzieciom z autyzmem”
  • Wytatuował na klatce piersiowej datę urodzin i śmierci ojca

Niedługo po mistrzostwach świata rozgrywanych w Polsce, pod koniec października 2014 roku, jak grom z jasnego nieba gruchnęła w siatkarskim środowisku wieść, że Matthew Anderson rozwiązuje umowę z Zenitem Kazań i zawiesza sportową karierę. Powód? Depresja.

– Jestem zmęczony siatkówką. Odkąd zacząłem grać profesjonalnie, prawie nie widuję się z rodziną. Z tego powodu czuję się nieswojo i ciągle jestem zestresowany. Stan trwałej rozłąki osiągnął poziom krytyczny przed startem sezonu. Myślałem, że poradzę sobie z depresją, ale to mnie przerosło – mówił Amerykanin dla oficjalnej strony rosyjskiego klubu.

W jego kierunku z całego świata płynęły słowa wsparcia. Praktycznie nikt nie śmiał polemizować z decyzją zawodnika. Sprawa wyglądała naprawdę poważnie. Na szczęście Anderson stosunkowo szybko doszedł do siebie i już na początku 2015 roku wznowił treningi z Zenitem, z którym później regularnie sięgał po kolejne trofea.

Depresja nie była jednak jedyną trudną chwilą, jakiej doświadczył w swoim siatkarskim życiu. Pierwszą przeżył w 2009 roku, kiedy dopiero wchodził do seniorskiej reprezentacji Stanów Zjednoczonych. W trakcie Ligi Światowej trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Przeszedł tam operację, która polegała na wprowadzeniu przez klatkę piersiową dwóch rur w celu wydobycia z płuc 7,5 litra zbędnego płynu.

Jakby tego było mało, kiedy po kilku miesiącach wrócił do normalnego funkcjonowania, nagle zmarł mu ojciec. Rodzinna tragedia sprawiła, że Anderson znów musiał poświęcić trochę czasu na odzyskanie równowagi. Na każdym kroku podkreśla bowiem, że z rodziną jest bardzo związany. A już szczególnie ze swoim siostrzeńcem, Tristinem, cierpiącym na autyzm. Z tego powodu na nadgarstku siatkarza widnieje tatuaż puzzla – symbolu ludzi, u których zdiagnozowano taki stan.

– Kocham mojego siostrzeńca. Robię wszystko, by okazać wsparcie jemu oraz wszystkim dzieciom z autyzmem. Najgorszą rzeczą jest społeczny stygmat, który idzie w parze. Nie wolno opierać swojego życia na zdaniu innych ludzi – wyjaśniał Anderson.

Na klatce piersiowej siatkarz ma z kolei tatuaż przedstawiający herb rodzinny, z inicjałami ojca oraz daty jego narodzin i śmierci.

W ostatnich miesiącach, na całe szczęście, Amerykanin mógł w pełni skupić się na ukochanej dyscyplinie. Dlatego też już za kilka dni powinien pokazać pełnię swoich możliwości podczas Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w Polsce. Z pewnością zrobi wszystko, by Zenit, w którym występuje już od 2012 roku, po raz pierwszy w swojej historii sięgnął po to trofeum. Od jego postawy będzie zależeć bardzo wiele.

Klubowe Mistrzostwa Świata 2017 bilety

Facebook