Aktualności

Fakieł Nowy Urengoj – PGE Skra Bełchatów 3:2, relacja pomeczowa

PGE Skra Bełchatów straciła szansę na awans do półfinału Klubowych Mistrzostw Świata. Mistrzowie Polski przegrali z Fakiełem Nowy Urengoj 2:3, choć mieli szansę, by skończyć to spotkanie w trzech setach.

  • Pachniało trzema setami, a skończyła się na pięciu
  • Trzy zacięte końcówki na przewagi
  • W ostatniej kolejce Fakieł zagra z Cucine Lube Civitanova, a PGE Skra z Zenitem Kazań

– Musimy jeszcze lepiej realizować założenia i unikać przestojów w grze, a wtedy będzie dobrze, wtedy będziemy mogli się bić z każdym – mówił po przegranym dzień wcześniej spotkaniu z Cucine Lube Civitanova przyjmujący żółto-czarnych Artur Szalpuk. Wszak rosyjska drużyna na otwarcie klubowego mundialu pokonała Zenit Kazań.

Od pierwszych piłek to bełchatowianie nadawali ton grze, ale musieli nieco odciążyć prawe skrzydło, bo Mariusz Wlazły miał spore kłopoty z przebiciem się przez blok Fakieła. Punktowali za to inni. Dużą wartością dodaną byli środkowi – Karol Kłos i Jakub Kochanowski, którzy dzięki bardzo dobremu przyjęciu kolegów mieli wiele okazji do tego, by się wykazać. Lecz z drugiej strony ani Artur Udrys, ani Iwan Jakowlew nie wstrzymywali ręki. Polski zespół nie był w stanie odskoczyć na więcej niż trzy punkty, ale nie musiał tego robić. Wygrał seta otwarcia 25:23.

Druga partia ułożyła się dużo lepiej dla drużyny Fakieła. Wiatr w żagle złapał Dmitrij Wołkow, a jego koledzy coraz lepiej odczytywali zamiary Grzegorza Łomacza i dużo pracowali blokiem. Prowadzili już 21:19, ale w tym momencie przebudził się Milad Ebadipour, a zespół z Nowego Urengoju zaczął gubić się w ataku. PGE Skra miała dwie piłki setowe (24:22), lecz ich nie wykorzystała i doszło do gry na przewagi. Tu już lepiej spisali się mistrzowie Polski wygrywając do 27.

W trzecim i – jak się później okazało – wcale nie ostatnim secie siatkarze z Bełchatowa trzykrotnie musieli nacisnąć pedał gazu, by oddalić się od przeciwników. Najpierw zrobili to zagrywką (Jakuba Kochanowskiego), dzięki czemu było 14:9, a później nawet 19:12. Nerwowo zaczęło się robić, gdy siatkarze z Rosji wygrali sześć kolejnych akcji. Później znów blok pozwolił drużynie trenera Piazzy odjechać na trzy oczka (21:18), lecz po asie serwisowym Jegora Kliuki zrobił się remis po 23.

Końcowe piłki znów opatrzone były ogromną dawką emocji. Po raz drugi tego wieczoru w Orlen Arenie doszło do walki na przewagi. Więcej szans na skończenie tej partii mieli nowourengojczycy i w końcu to zrobili. Zwyciężyli 30:28, dzięki czemu przedłużyli to spotkanie.

Problemy ze zdrowiem zatrzymały udział Artura Szalpuka w czwartym secie W jego miejsce pojawił się Piotr Orczyk. Zatrzymała się też cała PGE Skra, a Fakieł pewnie zmierzał po tie-breaka uskrzydlony skutecznymi zagraniami Dmitrija Wołkowa i Jegora Kliuki. Gdyby nie ich przebudzenie, po godzinie 23:00 światła w płockiej Orlen Arenie byłyby pewnie już pogaszone. Kiedy Milad Ebadipour został zatrzymany blokiem, ekipa z Nowego Urengoju wygrywała już 17:12. Tego pięciopunktowego prowadzenia nie oddała aż do końca partii.

Jeśli bełchatowianie mieliby szukać jakichś plusów poprzedniego seta, należałoby spojrzeć na Mariusza Wlazłego i jego przełamanie. W czwartej odsłonie kapitan PGE Skry Bełchatów skończył wszystkie z pięciu wykonanych ataków. I to on wraz z Miladem Ebadipourem był postacią wiodącą w decydującej części gry. Na boisko powrócił też Artur Szalpuk, który wspomagał zespół w defensywie.

Po drugiej stronie siatki już na dobre panowali Dmitrij Wołkow i Jegor Kliuka. Ten duet sprawił, że nawet mimo prowadzenia rywali 9:6 można jeszcze było doprowadzić do remisu po 12. A potem zaczęła się wojna nerwów z nożem na gardle. Więcej zimnej krwi zachowali siatkarze Fakieła, a Wołkow niesamowitym uderzeniem po bardzo ciasnym skosie przy potrójnym bloku zakończył mecz.

FAKIEŁ NOWY URENGOJ (ROSJA) – PGE SKRA BEŁCHATÓW (POLSKA) 3:2 (23:25, 27:29, 30:28, 25:21, 21:19)

FAKIEŁ: Kołodinski, Kliuka, Ananiew, Udrys, Wołkow, Jakowlew, E. Shoji (libero) oraz Kolenkowski, Bogdan, Rukawisznikow. Trener: Camillo PLACI.

PGE SKRA: Łomacz, Ebadipour, Kochanowski, Wlazły, Szalpuk, Kłos, Piechocki (libero) oraz Droszyński, Teppan, Katić, Orczyk. Trener: Roberto PIAZZA.

Sędziowali: Goran Gradinski (Serbia), Ebrahim Ali Jaafar (Bahrajn). Widzów: 1603.

Dodaj komentarz

Facebook