Aktualności

Igor Yudin: Polska organizuje wszystkie międzynarodowe turnieje na najwyższym poziomie

– Nie zauważyłem żadnego niedociągnięcia podczas Klubowych Mistrzostw Świata – tłumaczy Igor Yudin, przyjmujący Zenitu Kazań.

  • W Zenicie wymagana jest niespotykanie wysoka koncentracja
  • „Wilfredo Leon to skarb dla reprezentacji Polski”
  • Historyczna porażka przed KMŚ podziałała na zespół z Rosji mobilizująco

Przenosiny z Łuczniczki Bydgoszcz do Zenitu Kazań to chyba jak podróż do innej galaktyki?
Na pewno potrzebowałem trochę czasu, by się przyzwyczaić do atmosfery panującej w Kazaniu. Pierwszy miesiąc pobytu w tym klubie był dla mnie bardzo trudny. Nie chodziło tylko o wysoki poziom sportowy, ale także o fakt, że przez cały czas trzeba tam być skoncentrowanym na sto procent. Niezależnie od tego, czy trening trwa 20 minut czy dwie godziny, trener Władimir Alekno wymaga w jego trakcie pełnego skupienia. Nasza rola, jako zmienników, jest taka, by dobrze przygotować wyjściową „szóstkę” do walki w największych turniejach, takich jak KMŚ. Uważam więc, że mimo niewielu okazji do gry, rezerwowi również wnoszą do Zenitu bardzo dużo. Każdy doskonale zdaje sobie sprawę z roli, jaką pełni w zespole.

Obciążenia treningowe ma pan tak intensywne, jak nigdy wcześniej?
Właśnie niekoniecznie. Pod względem fizycznym treningi nie różnią się bowiem jakoś szczególnie mocno od tych, jakie miałem np. w klubie z Bydgoszczy. W Zenicie jednak przywiązywana jest ogromna waga do należytej koncentracji. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką sytuacją. Czasami po treningach jesteśmy mocno zmęczeni właśnie poprzez konieczność ciągłego i maksymalnego skupienia w ich trakcie.

W chwilach dekoncentracji od razu jesteście narażeni na burę od trenera Władimira Alekno?
Alekno jest normalnym człowiekiem, nie krzyczy po każdym błędzie. Na spokojnie podchodzi i mówi, co powinieneś zrobić inaczej, lepiej. Z drugiej strony, dłuższe chwile rozluźnienia po prostu się nie zdarzają. Wszyscy mają szacunek do wykonywanej pracy. Taka atmosfera sprawia, że nie pozostaje nic innego jak dostosować się do reszty grupy.

Przed KMŚ przytrafiła się wam jednak porażka w Superlidze, która przerwała serię 64 kolejnych ligowych zwycięstw. Jak w pierwszej chwili na nią zareagowaliście?
Przegrana z Zenitem Sankt Petersburg (1:3 – przyp. red) zdarzyła nam się tuż przed finałowym turniejem Pucharu Rosji. Potraktowaliśmy ją jako dobrą nauczkę. Kiedy drużyna wygrywa ponad 60 spotkań z rzędu, zaczyna już na dobre zapominać, czym jest porażka. Jej gorzki smak uświadomił nam sens gry w siatkówkę i dodatkowo zwiększył chęć wygrywania wszystkich kolejnych meczów.

Jednym z pana konkurentów do gry w wyjściowym składzie na pozycji przyjmującego jest Wilfredo Leon. Jak dużym wzmocnieniem będzie on dla reprezentacji Polski?

To jest skarb. Każda drużyna, która posiada go w swoim składzie, ma dwa razy większe szanse na sukces niż bez niego. Tak samo będzie w przypadku reprezentacji Polski. Życzę mu dużych sukcesów, bo wiem, że jego marzeniami są: udział w igrzyskach olimpijskich oraz zdobycie mistrzostwa świata. Czasami rozmawiamy ze sobą w waszym języku, ale generalnie jeszcze łatwiej komunikować nam się po angielsku. Wilfredo z dnia na dzień stara się jednak coraz dogłębniej poznawać waszą kulturę oraz język.

Jego ogromną zaletą wydaje się też skromność.
To dotyczy nie tylko jego, ale wszystkich graczy Zenitu. Kiedy przychodziłem do drużyny z Kazania, nie wiedziałem czego się spodziewać. Zastanawiałem się, jacy są Wilfredo, Maksim Michajłow, Artiem Wolwicz czy Matt Anderson. A okazało się, że największe gwiazdy klubu są zarazem w nim najskromniejszymi osobami. W ogóle nie można w ich przypadku mówić o gwiazdorstwie.

To na koniec powiedz proszę, jak wypadły KMŚ w Polsce pod kątem organizacyjnym?
Znakomicie. Bardzo się cieszyłem z możliwości przyjazdu do Polski, bo mam tu rodzinę i czuję się jak w domu. Ponadto tylko potwierdziło się, że wasz kraj organizuje wszystkie międzynarodowe turnieje na najwyższym poziomie. Nie dostrzegłem żadnego niedociągnięcia.

Facebook