Aktualności

Jakub Jarosz: Klubowe Mistrzostwa Świata były szansą na znalezienie swojej tożsamości

Dwa podobnie wyglądające i tak samo zakończone mecze mają za sobą siatkarze Asseco Resovii Rzeszów podczas częstochowskiej, finałowej części Klubowych Mistrzostw Świata. Zespół trenera Gheorghe Cretu przegrał z Fakiełem Nowy Urengoj 1:3 w meczu o trzecie miejsce.

  • Fakieł bardziej ułożył swoją siatkówkę
  • „Starałem się pomóc jak tylko mogłem”
  • Asseco Resovia poszukiwała swojej tożsamości

Za wami kolejny mecz z gatunku tych, które można było wygrać.

– Każdy mecz jest taki, że można było wygrać. Fakieł był po prostu mocniejszy od nas. Walczyliśmy jak mogliśmy w całym częstochowskim final four. Ponownie przegraliśmy 1:3, co znaczy, że jednak trochę nam do rywali brakowało.

No właśnie, przebieg zarówno półfinału z Lube, jak i meczu o brąz z Fakiełem bliźniaczo podobny…

– Pierwsze sety wygrywamy, a potem zespół przeciwny gra lepiej, bardziej układa swoją siatkówkę. Gra też znacznie bardziej odważnie na zagrywce. To jest coś, do czego powinniśmy dążyć, ale musi jeszcze upłynąć trochę czasu.

Tym razem dostałeś okazję do wejścia na boisko za Damiana Schulza i po pierwszych piłkach wydawało się, że to będzie pozytywny impuls do gry Asseco Resovii.

– Starałem się jak mogłem. Zawsze staram się grać jak najlepiej, gdy wchodzę na boisko. Tutaj chyba nic odkrywczego nie ma.

Jak ocenicie cały turniej w waszym wykonaniu?

– Klubowe Mistrzostwa Świata były dla nas szansą na znalezienie swojej tożsamości i lepszej gry. Ta jest nam bardzo potrzebna w PlusLidze. Momentami walczyliśmy z drużynami ze światowej czołówki jak równy z równym Myślę, że to jest dobry prognostyk, żeby zacząć walczyć w lidze.

Za wami pięć meczów w siedem dni, a trzeba powrócić do ligowej rzeczywistości…

– Siły na pewno znajdziemy, to nie jest problem. W lidze, jak widać, nie ma łatwych ani trudnych przeciwników. Liczę, że w rezultatach kolejnych meczów „trójeczka” będzie po naszej stronie.

Dodaj komentarz

Facebook