Aktualności

Klubowe Mistrzostwa Świata: bardzo cenne doświadczenie mistrza Azji

Irański Sarmayeh Bank Volleyball Club poniósł w klubowym mundialu trzy porażki. Mimo tego pokazał się podczas turnieju w Polsce z niezłej strony, a na dodatek zebrał potrzebną lekcję, z której wyciągnie wnioski.

  • Skład mistrza Iranu bardzo podobny jak reprezentacji
  • „Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko dalej mocno pracować. Za rok postaramy się wrócić silniejsi”
  • Łukasz Żygadło gra w Teheranie od momentu… założenia klubu

Niemal cały trzon Sarmayehu tworzą zawodnicy regularnie powoływani do silnej reprezentacji Iranu. Ich poczynaniami od dwóch lat kieruje doświadczony polski rozgrywający Łukasz Żygadło. Co ciekawe, nasz siatkarz gra w irańskim klubie… od początku jego istnienia. Sarmayeh Bank VC powstał dopiero w 2015 roku, dzięki wydatnemu finansowemu wsparciu jednego z największych banków w tym kraju. W ciągu dwóch ostatnich sezonów, za każdym razem sięgał zarówno po mistrzostwo Iranu, jak i mistrzostwo Azji.

Pierwszy mecz Klubowych Mistrzostw Świata pokazał ogromne możliwości tkwiące w siatkarzach reprezentujących barwy irańskiego potentata. Boleśnie przekonał się o nich zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Mistrzowie Polski wygrali co prawda 3:2, ale w dwóch początkowych setach byli kompletnie bezradni.

– W rodzimej lidze nie mamy tak dobrze serwujących przeciwników. Bardzo rzadko spotyka się u nas zawodników naprawdę mocno zagrywających z wyskoku. Choć uczulałem na to swoich podopiecznych, podniesienie stopnia ryzyka w serwisie przyniosło kędzierzynianom zamierzone efekty – mówił Mostafa Karkhaneh, trener Sarmayehu.

Co ciekawe, najlepiej punktującym jego ekipy w starciu z ZAKSĄ był środkowy Seyed Mousavi. Zdobywca aż 21 „oczek” okupił jednak pierwszy mecz turnieju urazem, który wykluczył go z kolejnych spotkań. Choć w potyczkach z brazylijską Sadą Cruzeiro i włoską Cucine Lube Civitanovą drużyna z Teheranu była w stanie długimi fragmentami nawiązywać wyrównaną walkę, nieobecność jednego z jej liderów była mocno odczuwalna.

– Obok absencji Seyeda było tez widać, że wyraźnie brakuje nam na co dzień kontaktu z rywalami ze ścisłej światowej czołówki. W Azji nie mamy okazji mierzyć się z tak dobrymi rywalami jak podczas KMŚ – nie ukrywał Żygadło.

– Udział w klubowym mundialu był dla nas bardzo cennym doświadczeniem. Tym bardziej, że trafiliśmy do znacznie trudniejszej grupy. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko dalej mocno pracować. Za rok postaramy się wrócić silniejsi – podsumowywał z kolei, z optymizmem w głosie, Mostafa Karkhaneh.

Facebook