Aktualności

KMŚ to najsilniej obsadzony turniej roku

– W Lidze Mistrzów drużyny tego pokroju można spotkać dopiero w FinalFour. A tu musisz się z nimi mierzyć już od samego początku – tak o Klubowych Mistrzostwach Świata mówi dziennikarz „Gazety Wyborczej” Jarosław Bińczyk, który relacjonował m.in. trzy katarskie edycje tego turnieju oraz tę, która przed rokiem odbywała się w Polsce.

  • „Klubowe MŚ są trudniejsze niż mistrzostwa świata zespołów narodowych”
  • Do Polski przyjadą najlepsi z najlepszych
  • „Są tacy, którzy traktują KMŚ trochę z przymrużeniem oka, ale to jest najwyższy poziom siatkówki na świecie”

Klubowy mundial to doskonała okazja do tego, by sprawdzić się na tle najlepszych drużyn z całego świata. I choć Europa ma największą liczbę reprezentantów w tej imprezie, nie oznacza to, że ekipy z Azji czy Ameryki Południowej stoją na straconej pozycji. – Przypominam, że kiedyś był Personal (Drean) Bolivar, który napsuł sporo krwi wielu drużynom. Był też Paykan Teheran. Pamiętam pierwszy wyjazd do Kataru. PGE Skra trafiła w grupie na tę drużynę. Zaczęło się myślenie, że przyjechał zespół z „jakiegoś” Iranu. Przyjechaliśmy na trening. Najpierw trenował Paykan, a potem Skra. Pamiętam, jak bełchatowianom opadały szczęki i oczy robiły się szerokie, gdy zobaczyli silnych i skocznych Irańczyków.

To był okres, gdy siatkówka w tamtym rejonie rosła w oczach. W tym samym czasie coraz odważniej na arenie międzynarodowej pojawiała się też reprezentacja Iranu. – Oni dodatkowo wcześniej ćwiczyli tzw. „złotą formułę” (pierwszy atak, jeśli akcja została rozegrana na trzy odbicia, musiał następować z drugiej linii). Po przyjęciu na palce od razu szła wystawa do skrzydła. To później podpatrzyła PGE Skra.

Bełchatowianie to jedna z najbardziej doświadczonych ekip w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mistrzowie Polski w nadchodzącym sezonie będą mieli dużo grania na wielu frontach. – To kwestia pokazania się potencjalnym sponsorom. Ale ja podkreślam bardzo często, że jeśli chodzi o stronę sportową, Klubowe MŚ są trudniejsze niż mistrzostwa świata zespołów narodowych. Z całym szacunkiem dla reprezentacji Polski, nie wyobrażam sobie kadry narodowej, która by była w stanie stawić czoła takiej drużynie, jak Cucine Lube Civitanova albo dawniej Trentino. To zdecydowanie silniejsze drużyny od reprezentacji Polski. Tam grali najlepsi na świecie. W tym roku przyjadą do naszego kraju na przykład: Sada Cruzeiro czy Zenit Kazań, który ma najlepszych Rosjan, najlepszego Amerykanina i teraz najlepszego Francuza. To niesamowicie mocne zespoły.

Czy Zenit jest w takim razie – zdaniem naszego rozmówcy – do zdetronizowania jeszcze w tym roku kalendarzowym? – Myślę, że tak. Stawiałbym bardziej na Cucine Lube z Sokołowem, Lealem, Juantoreną, Bruno… Włoska ekipa jest niesamowicie mocna. Nie wiem, czy ktoś jest w stanie podjąć z nią walkę. Są tacy, którzy traktują KMŚ trochę z przymrużeniem oka, ale to jest najwyższy poziom siatkówki na świecie. Mamy również Sadę Cruzeiro, która nigdy nie przyjeżdża, by przegrać.

Zdaniem dziennikarza „Gazety Wyborczej” nie wolno też lekceważyć Khatamu Ardakan. To drużyna, która wyparła nieistniejący już Sarmayeh Bank Teheran. – Tam wezmą „to”, co najlepsze w ich kraju i przywiozą do Polski. Sporo zawodników przeszło z Sarmayeh Banku. Nie skreślałbym ich zwłaszcza dlatego, że zawsze potrafili się zmobilizować. Tu jest prawdziwa siatkówka, gdzie gra się o pieniądze.  Przyjeżdżają najlepsze drużyny na świecie, bo chcą wygrać – tłumaczy Bińczyk. – Zeszłorocznemu triumfowi Zenitu Kazań towarzyszyła bardzo autentyczna radość, bo im brakowało tego trofeum. Oni podchodzili do tego bardzo serio. W Katarze pamiętam ich porażkę z PGE Skrą w 2009 roku i pamiętam, jak to przeżywali. Trener Władimir Alekno nie odzywał się chyba ze dwa dni. Niektórzy mówią, że to dziwny turniej, ale tu naprawdę przyjeżdżają najlepsze drużyny i to po to, żeby wygrać – dodaje.

Trudno w przypadku Klubowych Mistrzostw Świata mówić o łatwych i trudnych grupach, bo tak naprawdę każda z ośmiu ekip, które rywalizować będą w Radomiu, Rzeszowie i Częstochowie każdego dnia będzie miała bardzo trudną przeprawę. PGE Skra Bełchatów w grupie A zagra z Zenitem Kazań, Fakiełem Nowy Urengoj i Cucine Lube Civitanova. – PGE Skra zawsze poważnie traktowała te rozgrywki, ale przeciwników ma bardzo mocnych. W Lidze Mistrzów drużyny tego pokroju spotykasz dopiero w FinalFour. A tu musisz się z nimi mierzyć już od samego początku. Marzeniem PGE Skry jest bycie najlepszym na świecie.

Paradoksalnie jedną z największych niewiadomych jest Asseco Resovia Rzeszów. Trudno jest ulokować, nawet na papierze, potencjał tej drużyny na tle innych. Ekipie z Podkarpacia przyjdzie zmierzyć się z Khatamem Ardakan, Trentino i Sadą Cruzeiro. – Asseco Resovia zagra u siebie, ma świetnych kibiców, będzie pełna hala. Jestem przekonany, że pokaże się z dobrej strony. Ma pokaźny skład, ma medalistów mistrzostw świata, ma bardzo mocnych Polaków. Ekipa z Rzeszowa jest na dobrej drodze, by dojść do półfinału.

Klubowe Mistrzostwa Świata odbędą się w dniach 26 listopada – 2 grudnia w Polsce.

Dodaj komentarz

Facebook