Aktualności

Oni zachwycali na mundialu. Wkrótce przyjadą do Polski!

Kurz po turnieju we Włoszech i Bułgarii powoli opada, zawodnicy udają się więc na zasłużony odpoczynek. A jest przed czym się regenerować, bo za chwilę czeka ich start rozgrywek ligowych, walka w europejskich pucharach, a także – jeszcze pod koniec tego roku – najważniejsze zawody w klubowej siatkówce.

  • Na liście zawodników, którzy zagrają w Radomiu, Rzeszowie, Częstochowie roi się od gwiazd
  • „Aż chce się wracać do Polski” – przyznał Srećko Lisinac
  •  Ngapeth i Zenit potrafią wejść na galaktyczny poziom

Wielu bohaterów reprezentacyjnego mundialu zagości także w tym klubowym, choć niektórzy – w porównaniu do występów w kadrze – będą otoczeni innymi zawodnikami. I tak oto w jednym zespole, niewykluczone też, że w tym samym czasie, na boisku zobaczymy Matta Andersona, Maksima Michajłowa i Earvina Ngapetha, który latem zamienił słoneczną Modenę na chłodny, ale siatkarsko galaktyczny Kazań. A sam wielokrotnie o kosmos w swojej grze się ocierał. Z pewnością ci siatkarze będą mieli ogromną chęć powetowania sobie wrześniowego turnieju. Z wymienionej trójki tylko Amerykanin sięgnął po medal. Brązowy, co dla skazywanej na złoto ekipy spod Gwieździstego Sztandaru nie jest osiągnięciem, które wywoływałoby ogromną dumę.

Żądni medalu będą też Aaron Russell, Srećko Lisinac i Simone Giannelli, czyli wiodące postaci włoskiego Trentino. Drużyny najbardziej utytułowanej, jeśli chodzi o Klubowe Mistrzostwa Świata. To czterokrotni triumfatorzy tej imprezy powracający do niej po rocznej przerwie.  Lisinac po czterech sezonach spędzonych w PlusLidze, w której uznawany był za najlepszego środkowego, postanowił przenieść się do ligi włoskiej. Współpraca z Simone Giannellim, którego również uważa  się za jednego z najlepszych na świecie na swojej pozycji, może wyglądać bardzo efektownie. – Najważniejsze zawody siatkarskie świata zawsze powinny być rozgrywane w Polsce – mówił nam kilka miesięcy temu Lisinac. – Organizacja stoi na tak wysokim poziomie, że aż chce się wracać do waszego kraju. Dlatego świetnie, że będę mógł wrócić na przełomie listopada i grudnia.

Wzmocniła się również Sada Cruzeiro, która od trzech lat nie schodzi z podium klubowego mundialu. Wszyscy, zwłaszcza w Polsce, doskonale pamiętają bardzo silne zagrywki Taylora Sandera. Amerykanin przed rokiem w barwach Cucine Lube Civitanova sięgnął po srebro turnieju w Krakowie. Na środku w szeregach mistrza Brazylii będzie straszył Francuz Kevin Le Roux. W spotkaniu z Biało-Czerwonymi na mistrzostwach świata w Warnie pokazał, na co go stać.

W kadrze debiutującego w KMŚ – Fakieła Nowy Urengoj również znajdziemy kilku graczy, którzy pokazali się w pierwszoplanowych rolach na mistrzostwach świata. Na skrzydłach szaleć będą dwaj przyjmujący urodzeni w 1995 roku, Dmitrij Wołkow i Jegor Kliuka, zaś od nowego sezonu za defensywę odpowiadać będzie Erik Shoji, który w letnim okienku zamienił Top Volley Latina właśnie na rosyjską Superligę.

Oczywiście nie zabraknie również polskich mistrzów świata. Choć Asseco Resovia Rzeszów to debiutant na KMŚ. Za atak na Podkarpaciu odpowiadać będzie Damian Schulz. Klub sprowadził również dwóch siatkarzy z USA – Kawikę Shojiego na rozegranie i Davida Smitha na środek siatki. Tego drugiego fani nad Wisłą dobrze znają, bo w swoim CV ma już grę w Cerradzie Czarnych Radom oraz Aluronie Virtu Warcie Zawiercie.

Mistrzów świata znajdziemy również w składzie PGE Skry Bełchatów. Pierwszy sezon w żółto-czarnych barwach rozpocznie niebawem środkowy Jakub Kochanowski. Lewe skrzydło należeć będzie do Artura Szalpuka. To zawodnicy, którzy mają odpowiednio 21 i 23 lata, a więc siatkarska przyszłość wciąż przed nimi. Być może jej kolejnym etapem będzie kolejny krążek, tym razem Klubowych Mistrzostw Świata? Pomagać będzie im również Milad Ebadipour. Irańczyk już w ubiegłym sezonie pokazał swoje duże możliwości w ataku i zagrywce.

Jak widać, bohaterów wrześniowych mistrzostw świata nie zabraknie więc również w KMŚ – na przełomie listopada i grudnia. Jedni będą chcieli potwierdzić swoją klasę, a inni udowodnić, że ich występ we Włoszech i Bułgarii to wypadek przy pracy. A wszystko z pożytkiem dla polskich kibiców.

Dodaj komentarz

Facebook