Aktualności

Paweł Zatorski: Po Klubowych Mistrzostwach Świata czujemy się dowartościowani

– Utwierdziliśmy się w przekonaniu, że z każdym rywalem jesteśmy w stanie prezentować dobrą siatkówkę – mówi libero ZAKSY Kędzierzyn-Koźle o udziale swojej drużyny w niedawno zakończonym klubowym mundialu.

  • „Mimo bardzo mocnej grupy rozegraliśmy dobry turniej”
  • Pozytywne wrażenia z wyremontowanego Okrąglaka w Opolu
  • „Zenit Kazań był nie do przejścia”

Jakie uczucia towarzyszyły wam po zakończeniu udziału w KMŚ?
Czuliśmy, że mimo bardzo mocnej grupy rozegraliśmy dobry turniej. Było w jego trakcie widać, że jesteśmy w stanie walczyć nawet przeciwko najlepszym zespołom na świecie. Mieliśmy szansę osiągnąć nieco lepszy wynik, ale nie chcę mówić, iż byliśmy blisko awansu do półfinału. Nawet przy wygranej z Cucine Lube Civitanovą musielibyśmy i tak pokonać jeszcze Sadę Cruzeiro. A ta zaprezentowała w starciu z nami poziom, który nas przerósł. Generalnie jednak czujemy się dowartościowani, ponieważ utwierdziliśmy się w przekonaniu, że z każdym rywalem jesteśmy w stanie prezentować dobrą siatkówkę.

Czyli wspomniane kwestie mentalne to największy kapitał, jaki wynieśliście z klubowego mundialu?
Jeszcze przed turniejem trener próbował nam wpoić, żebyśmy nie stracili wiary w siebie, jak zobaczymy, kto stoi po drugiej stronie siatki. Ale uważam, że nie mamy z tym problemu. Dobrze się ze sobą czujemy i staramy się pokazywać naprawdę ładną dla oka grę. Chociaż czasami nie jest ona rewelacyjna, myślę że i tak może się podobać kibicom.

W trzy dni zagraliście trzy mecze i aż 13 setów. KMŚ były zatem miłym przerywnikiem na tym etapie sezonu czy raczej fizyczną mordęgą?
Okazja do zmierzenia się z najlepszymi na świecie była dla nas bardzo cennym doświadczeniem. W takich momentach zapomina się o zmęczeniu fizycznym. Oczywiście, nie da się go pozbyć, ale trener tłumaczy nam, że tak naprawdę leży ono w głowie. Jesteśmy młodzi, mamy dużo energii, więc musimy o nim zapominać.

Zmagania podczas KMŚ toczyliście w nowym otoczeniu – hali Okrąglak w Opolu. Jak się w niej grało?

Bardzo dobrze. Opolska hala jest przyjemna do gry w siatkówkę, ponieważ nie jest zbyt duża i jest tam bardzo widno. Będziemy mieć z niej dobre wspomnienia i z chęcią w przyszłości wrócimy do Okrąglaka. Nie chcemy jednak ani przez chwilę zapominać o hali Azoty w Kędzierzynie-Koźlu, bo tu jednak gra nam się najlepiej.

A spodziewał się pan, że Sada nie obroni tytułu?
Zenit Kazań mógł być śmiało uznawany za faworyta. Mimo że po raz pierwszy od dawien dawna przegrał mecz w Superlidze, jakość jego poczynań rosła z meczu na mecz. Rosyjski zespół od początku KMŚ był w naprawdę dużym gazie. Choć Sada też ma ogromny potencjał, Zenit był po prostu nie do przejścia. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w drodze po złoty medal nie stracił nawet seta!

Facebook