Aktualności

Srecko Lisinac: Każdy z nas musi przeanalizować swoją postawę i zobaczyć co ma do poprawy

PGE Skra Bełchatów zakończyła udział w Klubowych Mistrzostwach Świata na 4. miejscu, z bilansem dwóch zwycięstw i trzech porażek. O refleksjach dotyczących występu w tym turnieju porozmawialiśmy z jej serbskim środkowym, Srecko Lisinacem.

  • „Nasza motywacja powinna stać na wyższym poziomie niż podczas KMŚ 2017”
  • Samodoskonalenie kluczem do sukcesu
  • „Musimy zasłużyć na to, by więcej kibiców przychodziło na nasze mecze”

Przebieg Klubowych Mistrzostw Świata pokazał, jak wiele pracy jeszcze was czeka, by móc na równi rywalizować z najlepszymi klubami globu.
Tak, ten turniej był dla naszego zespołu lekcją. Z zajęcia czwartego miejsca absolutnie nikt nie robi tragedii. Każdy z nas musi jednak przeanalizować swoją postawę i zobaczyć, co ma do poprawy. Nie możemy zrzucać winy za własne niedociągnięcia na innych kolegów z zespołu. Droga do sukcesu polega na samodoskonaleniu. Jeżeli sytuacja tego wymaga, musimy czasem zostawać po treningu i pracować nad konkretnymi elementami. To właśnie wtedy buduje się przede wszystkim charakter drużyny. Nie możemy pokazywać swojej siły tylko w przypadku, kiedy dominujemy nad rywalem. Musimy umieć także odpowiednio reagować w momentach kryzysowych.

Medal klubowego mundialu był jednym z celów na ten sezon?
Większość z nas właściwie przez cały rok walczy o różne trofea, czy to z klubem, czy z reprezentacją. Nie możemy zatem przywiązywać szczególnej uwagi do pojęcia „szczyt formy”. W każdym momencie mamy być po prostu w dobrej dyspozycji. To musi być nasz cel. Podczas KMŚ nie wykorzystaliśmy swoich szans, ale będziemy dążyć do tego, by w kolejnych rozgrywkach nasza motywacja stała na wyższym poziomie.

W turnieju pokonaliście chiński Shanghai Volleyball Club i argentyński Personal Bolivar. Jak oceniłby pan potencjał tych ekip na tle drużyn, z którymi na co dzień rywalizujecie w PlusLidze?
Postawa ekipy z Szanghaju zależy od gry dwóch zawodników – Juliena Lyneela i Facundo Conte. Bez ich dobrej postawy byłby problem, żeby wygrywać z kimkolwiek w PlusLidze. Mimo że Chińczycy płacą obcokrajowcom dużo pieniędzy i chcą się od nich uczyć, nawet w najmocniejszym składzie Shanghai VC nie znalazłby się obecnie w czołówce polskiej ligi. Z kolei Personal mógłby stawiać opór nawet najlepszym klubom w Polsce. Na jego słabszej postawie w KMŚ zaważył z pewnością brak pierwszego, bardzo dobrego rozgrywającego Demiana Gonzaleza. Było widać, że bez niego mistrz Argentyny wiele traci na jakości.

A organizacja KMŚ? Jak ją pan ocenia?

Tak, jak zwykle w Polsce, stała ona na bardzo dobrym poziomie. Szkoda, że hale w Łodzi i Krakowie nie były do końca wypełnione, ale samemu również musimy zasłużyć na to, by więcej kibiców przychodziło na nasze mecze.

Facebook