Aktualności

Thibault Rossard: Lube nie miało jednego lidera

Rywal był na wyciągnięcie ręki – taki główny wniosek płynie po półfinale Klubowych Mistrzostw Świata Asseco Resovii Rzeszów z Cucine Lube Civitanova (1:3). Thibault Rossard nie potrafi wskazać jednego lidera po stronie wicemistrza Włoch.

  • Była szansa, by ugrać dwa sety 
  • „Nie wskazałbym tylko jednego gracza, który zrobił różnicę”
  • Klubowe Mistrzostwa Świata to bonus dla rzeszowian

Macie poczucie straconej szansy po meczu z Lube?

– Dogonienie Lube nie było niemożliwe. My mieliśmy drugiego i trzeciego seta, gdzie wywarli na nas dużą presję w bloku i zagrywce. Staraliśmy się odpowiadać tym samym, ale nie wychodziło. W czwartym Simon skrzywdził nas nieco zagrywką i musieliśmy gonić. Też przytrafiła nam się seria, dzięki której mogliśmy odrobić straty. W końcu przegraliśmy różnicą dwóch punktów. Była szansa, by ugrać dwa sety. A w tie-breaku mogło zdarzyć się wszystko.

Co myśleliście sobie, gdy na zagrywce pojawiali się Simon czy Leal?

– Oni wszyscy dysponują bardzo mocną zagrywką. Trzeba przyznać, że wiedzą też, kiedy tym elementem przycisnąć. Zresztą było to widać. Ale to przecież nie tak, że wyłącznie serwowali mocno. Potrafili także wstrzymać rękę i skrócić zagrywkę. Owszem, Simon miał najwięcej asów, ale nie wskazałbym jednego gracza, który zrobił różnicę.

Wciąż jeszcze macie szansę na brązowy medal turnieju.

– To po prostu dla nas bonus. Cieszę się, że trafiła nam się okazja, by sprawdzić się z najlepszymi na świecie. Takie, choć kosztują dużo sił, gra się przyjemnie. Fajnie byłoby zapamiętać ten turniej z medalem.

Dodaj komentarz

Facebook