Aktualności

Wielkie chwile Jastrzębskiego Węgla: srebro podczas Klubowych Mistrzostw Świata 2011

Zdobycie przez jastrzębian srebrnego medalu na turnieju rozgrywanym przed sześcioma laty w Katarze było ogromną niespodzianką. Tym bardziej, że w drodze po krążek pokonali dwie potęgi – rosyjski Zenit Kazań i brazylijskie Sesi Sao Paulo.

  • Reprezentanci Brazylii przecierali oczy ze zdumienia
  • Jastrzębski Węgiel jest jednym z zaledwie dwóch polskich zespołów, które sięgały po medal KMŚ
  • Lorenzo Bernardi – srebro jako siatkarz, srebro jako trener

Zanim gracze Jastrzębskiego Węgla przystąpili do konfrontacji z siatkarskimi potentatami, na inaugurację KMŚ w imponującym stylu rozbili irański Paykan Teheran. Choć w składzie rywala próżno było szukać reprezentantów Iranu, którzy w kolejnych latach błyszczeli na międzynarodowej arenie, sety wygrane przed polski zespół – do 18, 14 i 14 – mogły budzić wrażenie.

W drugim meczu fazy grupowej polska drużyna mierzyła się z Zenitem. Rozpoczęła go znakomicie, od wygrania dwóch pierwszych setów. Kolejne dwie odsłony padły łupem naszpikowanych gwiazdami rywali (na czele z Maksimem Michajłowem i Williamem Priddym), a w tie-breaku doszło do zaciętej walki. Po długiej grze na przewagi, 19:17 zwyciężyli jastrzębianie.

Na zakończenie zmagań w grupie A bez problemu (3:0) Polacy ograli kanadyjski Trinity Western Spartans i z pierwszego miejsca awansowali do półfinału. Trafili na wspomniane już Sesi, którego gwiazdą był przyjmujący Murilo Endres. W ekipie z Sao Paulo występowali też dwaj ówcześni środkowi reprezentacji Brazylii – Sidao i Rodrigao.

W tym meczu na środku błyszczeli jednak nie oni, a amerykański siatkarz Jastrzębskiego Węgla – Russell Holmes. Zdobył aż 16 punktów, z czego pięć blokiem, walnie przyczyniając się do wygranej swojego zespołu po tie-breaku. Jastrzębski odwrócił losy spotkania, mimo że przegrywał już 1:2. Po raz kolejny ważną rolę w sukcesie odegrał tercet charyzmatycznych skrzydłowych: Michał Łasko – Zbigniew Bartman – Michał Kubiak.

– Mieliśmy bardzo dobrze skomponowaną drużynę, a ponadto ewidentnie trafiliśmy z formą na ten turniej. Aż się łezka w oku kręci, jak wracam do tych wspomnień – mówił Bartosz Gawryszewski, jeden ze współautorów historycznego sukcesu ekipy z Jastrzębia-Zdroju.

Klubowe wicemistrzostwo świata jastrzębianie wywalczyli pod wodzą Włocha Lorenzo Bernardiego, który w 1992 roku osiągnął taki sam wynik jako zawodnik (został też wtedy uznany MVP turnieju). W finałowym starciu z 2011 roku, jastrzębianie nie mieli wiele do powiedzenia.. Wygrali co prawda na przewagi pierwszą odsłonę (31:29) meczu z Trentino Volley, ale w kolejnych trzech zdobyli już łącznie tylko 43 małe punkty.

– Trentino było wtedy poza naszym zasięgiem. W jego składzie występowali zawodnicy, którzy, niezależnie od rywala, mogli w pojedynkę przesądzać o losach meczu (między innymi Matej Kazijski, Osmany Juantorena czy Jan Stokr – przyp. red.). Sprowadzając to do środowiska piłki nożnej, klub ten był odpowiednikiem FC Barcelony bądź Realu Madryt. W tamtych czasach ugranie z nim seta już było sukcesem – dodawał Gawryszewski.

Jastrzębski jest jedną z dwóch polskich drużyn, która poznała smak medalu KMŚ. Na podium widzieliśmy jeszcze PGE Skrę Bełchatów, i to aż trzykrotnie. W 2009 i 2011 roku zajęła 2. pozycję, a w 2012 zdobyła brązowy krążek.

Klubowe Mistrzostwa Świata 2017 bilety

Facebook